Ostatnie dni na rynkach finansowych mijają pod znakiem ogromnej nerwowości i odpływu kapitału. Dzieje się tak za sprawą pojedynczego wydarzenia. Ben Bernanke – prezes FED, założył możliwość ograniczenia skali dodruku pieniędzy w USA. Pomimo, że informacja nie była jasną deklaracją takiego działania, wywołała spadki na rynkach na całym świecie.

Ben-Bernanke

Inwestorzy natychmiast zaczęli wysprzedawać akcje oraz obligacje. Pokazuje to silny wpływ polityki pieniężnej na dzisiejsze rynki. WIG 20 jest obecnie na najniższym poziomie, patrząc na ostatnie 10 miesięcy, a obligacje spadły poniżej wartości sprzed siedmiu miesięcy.

Na europejskich parkietach, od wypowiedzi przewodniczącego rezerwy federalnej, zanotowaliśmy spadki na poziomie 5%. O ile to tylko zapowiedź zacieśnienia polityki pieniężnej, a sama wizja uspokojenia ekspansywnej polityki monetarnej w USA jest odległa, to inwestorzy zareagowali z niepokojem.

Twarde dane uspokajają…

Pomimo słabej kondycji rynków finansowych na całym świecie, wydaje się, że akcje na naszym rodzimym parkiecie są historycznie niedowartościowane. Dowodem tego jest np. cena akcji w stosunku do wartości księgowej spółek, która waha się w okolicach 1. Taka sytuacja zdarza się w okolicach dołka koniunkturalnego.

Stwarza to okazję do sporych wzrostów po zakończeniu obecnej korekty. Wzrostów, na które rynek każe nam czekać już od 2010 roku. W tej sytuacji można się doszukiwać podobieństw do okresu podwójnego dna z lat 2000 do 2003.

Autor: Robert Wcisło

Dodaj komentarz