Europejskie rynki peryferyjne – siedlisko wszelkiego kryzysu, określane nieco żartobliwie słowem o wymowie zbliżonej do angielskiego miana świni – powstają niczym feniks z popiołów. Początek roku w wykonaniu indeksów giełdowych w tych krajach jest iście imponujący, a inwestorzy, którzy zdecydowali się na zakup notowanych tam akcji, zamiast doświadczać legendarnego „eurogeddonu” mają swoje „eudorado”. Co na to „fundamenty” i co to może oznaczać dla posiadaczy akcji nad Wisłą?

CZYTAJ CAŁY KOMENTARZ (pdf) »
eques_logo_250

Dodaj komentarz